środa, 29 czerwca 2016

Kilka słów wstępu

Przewrotna nazwa. Jak autyzm może być idealny? Dla mnie jest. Bo jest cechą mojego syna. Kocham syna. Jego oczy, uśmiech, dotyk, nasze rozmowy, jego postrzeganie świata. Uwielbiam spędzać wspólnie czas. Jak każdy rodzic. Bo tym przede wszystkim jestem. Szczęśliwą matką, żoną, kobietą. A autyzm... To tylko kolejna cecha, która skupia w sobie wiele pomniejszych. Jednak dla mnie w najmniejszy sposób nie piętnuje. Nie upośledza. Nie definiuje. Autyzm jest, był i będzie. To inna budowa mózgu, inna jego praca. Ale inna nie oznacza gorsza, inna znaczy... inna. Tyle. To ta różnorodność właśnie pcha świat do przodu. Odmienne spojrzenie stawia pytania, ale i pozwala znajdować odpowiedzi.

Za co kocham syna?
Za byciem moim synem.
Za to, że dzięki niemu jestem mamą.
Za szelmowski uśmiech.
Za wygłupy.
Za przytulenie ze słowami "kochana mamusia".
Za dociekliwość i niepohamowaną ciekawość świata.
Za wrażliwość.
Za nasze rozmowy.
Za inne spojrzenie.
Za poszerzanie moich horyzontów.
Za naukę pokory.
Za mocne strony.
Za upór.
.....

Brzmi znajomo? Bo autyzm to nie choroba, to nie upośledzenie. To nawet nie mój syn. To jedna z jego wielu cech. Czasem dominująca, a czasem niezauważalna.

Do przeczytania :) Follow my blog with Bloglovin