sobota, 16 lipca 2016

Konsekwencja

W odniesieniu do dzieci ze spektrum wielokrotnie przewija się słowo - Konsekwencja. Rodzice w grupach samopomocowych, wychowawcy, terapeuci często podkreślają, jak ona jest ważna w procesie terapii i życia. Można to rzecz jasna rozszerzyć na ogólne wychowywanie dzieci. Co prawda nurt rodzicielstwa bliskości odwala tu kawał dobrej roboty. Mimo to do autyzmu rzadko docierają jego fale. I nie da się nie zauważyć faktu, że to słowo pada nieporównanie częściej w kontekście zaburzeń ze spektrum (zwłaszcza w powiązaniu z tak popularną terapią behawioralną). Dziecko ma bez żadnych odstępstw, respektować zakazy, nakazy i granice. Jednak czy owa święta konsekwencja działa w obie strony?
 Zaraz

demotywatory.pl
Sytuacja 1

Popołudnie, w drodze do przedszkola, pośpieszne zakupy i odbieramy dziecko. Szybko do domu, trzeba schować mrożonki, które zaraz się roztopią. Musimy odgrzać lub przygotować obiad. Uprzątnąć bałagan po  śniadaniu zjedzonym w biegu. Z kosza wysypują się sterty brudnych ubrań, a rano z szuflady wyciągnęliśmy przedostatnie czyste spodnie dla dziecka. Jedna wpadka i dziecię będzie latać w majtkach. Podejrzewam, że niektóre, gdyby wiedziały, czym prędzej by wylały "przypadkiem" wodę na portki ;). I w tym zagonieniu dobiegają słowa "Ułożymy puzzle, mamo?"/"Przeczytasz mi książeczkę?"/"Opowiesz mi bajeczkę?"/"Narysujesz mi autobus?"/"wstaw dowolne"... Co wtedy mówimy? Niezastąpione "ZARAZ". a to zaraz jakoś dziwnie się oddala w czasie. No tak pranie, przecież trzeba wywiesić. A nasze dziecko pamięta, bardzo dobrze pamięta. I przypomina, i dopomina się. My coraz bardziej poirytowani, no przecież "ZARAZ!". Zakończenie sytuacji łatwe do przywidzenia, dziecko w histerii, my wściekli. W końcu rysujemy ten autobus, a ziemniaki rzeczywiście mogą chwilę zaczekać. Czego dziecko się nauczyło? Nasze słowa niewiele znaczą. Grzeczne prośby/zwrócenie uwagi skierowane do nas nie działają. Natomiast szał/histeria/wymuszenie od razu odnosi skutek. Dziecko zaobserwuje ten schemat kilka razy, głupie nie jest, wyciągnie wnioski. Po co zaprzątać sobie głowę prośbami, od razu przejdźmy w stan histerii. Reakcja znacznie szybsza.

Sytuacja 2

Wieczór. Po kolacji. Czas sprzątania.
- Posprzątaj.
- Zaraz/Nie mam siły/Nie umiem/ Pomożesz?/Etc.
- Żadne zaraz, masz od razu posprzątać!
 Dlaczego nasze "zaraz" i "zaraz" dziecka się różni i jest inaczej traktowane? Gdzie konsekwencja?

Zupełny brak spójności w naszym postępowaniu. Od dziecka wymagamy bezwzględnego dostosowywania się do zasad i reguł, które my ustalamy. Ale w drugą stronę to nie działa. A gdybyśmy dotrzymywali słowa i spełniali obietnice? Nawet te rzucone mimochodem. Gdybyśmy tak bardziej zauważali co mówimy, kiedy mówimy i jak mówimy? Co byśmy zyskali? Przede wszystkim zaufanie i pozycję do negocjacji, a nie szantażu ze strony dziecka. I coś jeszcze, co jest nie do przeceniania w wychowaniu dzieci, zarówno tych małych, jak i większych, naszych ze spektrum i tych całkowicie w normie - efektywne odroczenie w czasie.

-Tak synu, teraz się śpieszymy, bo za chwilę autobus nam odjedzie z przystanku. Ale wracając na pewno obejrzymy wszystkie samochody po drodze i je nazwiemy.

- Tak, synu teraz nie zdążymy wejść do piekarni, bo p. Kasia już na nas czeka, ale po zajęciach wstąpimy i kupimy bułeczkę z jagodami.

- Nie, kochanie. Teraz nie możemy jechać tramwajem. Ale w drodze powrotnej pojedziemy.

I realizujemy to, co obiecaliśmy. Trudno najwyżej świat się zatrzyma na tę chwilę i poczeka :).

Rutyna i schematy - dobre, czy złe?

Dzieci lubią rutynę, powtarzalny plan dnia. Jednej mniej, inne bardziej. Nasz Syn Idealny na pewno bardziej ;). Z jednej strony chcemy zwalczać schematy (np. popularne "złe" stereotypie*), z drugiej je w dziecko wtłaczamy, niekiedy na siłę. Czyli nasz podopieczny nie może tworzyć własnych schematów, ale bez mrugnięcia okiem i słowa sprzeciwu realizować nasze... Sprzeczne to i dziwne, nie sądzicie? Pomijamy naturalnie przejawianą logikę zdarzeń ze strony naszych dzieci. A one są bardzo metodyczne, spójne i wytrwałe w swoich pragnieniach. Tylko ich naturale dążenie do respektowania zasad odrzucamy lub nawet nie zauważamy. Więc zamiast zwalczać ich reguły gry, dostosujmy się do nich i stopniowo je modyfikujmy. W tempie akceptowalnym przez dziecko.

Upragnione zmiany

Ludzie ze spektrum charakteryzują się małą elastycznością zachowań i wzorców, a my zamiast ją zwiększać, wypaczamy ją. Więc tak, dziecko ma ściśle przestrzegać naszych reguł. Broń boże jakichkolwiek odstępstw. Ma być grzeczne, posłuszne, usłuchane. Karne - to co mi się najczęściej nasuwa przy tak określonych wymaganiach.  Dlaczego czasem nie ulegniemy prośbie dziecka i nie kupimy mu dwóch lodów? Bo nie zje? Bo się pobrudzi? Zaskoczmy i spełnijmy drobną zachciankę. Nawet, jeśli będzie to odstępstwo od reguł. Może nie zepsujemy go tak od razu. A pokażemy, że zmiany mogą być pozytywne. Co więcej wyczekiwane i upragnione, być może rozbudzą chęć na więcej. Na inną niespodziankę, w innym czasie i miejscu. A jeżeli nawet nie pragnienie owego zaskoczenia to przynajmniej akceptacje, zamiast natychmiastowego odrzucenia. Rozszerzmy trochę ciasne ramy rytuałów, rozpisanych planów dnia. Nie zachęcam do rewolucjonizowania od razu życia i sprowadzania klauna z balonami do domu. Sama bym się go wystraszyła. Ale może zróbmy gofry na śniadanie, jeśli lubi. Pozwólmy w słoneczny dzień iść do przedszkola w kaloszach. A w ciepły, letni dzień poskakać boso w kałużach. Terapia integracji sensorycznej gratis ;). Może jakieś zajęcia terapeutyczne odpuścić i tę godzinę spędzić na karmieniu kaczek w parku? Możliwości wiele, a wybór zależy tylko od możliwości adaptacyjnych dziecka. I nie ukrywajmy -  naszych również ;).

*Stereotypia - ciągłe powtarzanie bezcelowych lub rytualnych ruchów, postaw ciała, wypowiedzi występujące u osób. Teraz za wikipedią, kiedyś popełnię na ten temat inny, obszerny post.
Follow my blog with Bloglovin

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz