sobota, 24 września 2016

Dzieci skazane. Za autyzm.


Dziecko smutne. Za szybą. Pada deszcz. Szary, listopadowy dzień. Najczęściej chłopiec. Wyobrażacie sobie taki obrazek...? Czego takie zdjęcie może być reklamą? Depresji? Nie, autyzmu. Konferencji, szkolenia, sympozjum - nieważne, istotne że dotyczące zaburzeń ze spektrum autyzmu.

I tym razem Polska nie jest tutaj wyjątkiem. Swego czasu głośnym echem, w USA, odbiły się listy rozsyłane przez jedną z fundacji zajmującej się zaburzeniami ze spektrum, z napisem na kopercie głoszącym "It's every new parents worst nightmare..." (Każdego świeżo upieczonego rodzica to największy koszmar). Nie wiem, co i jak poczuły dzieci tych rodziców, widząc tę korespondencję. I gdy przeczytały o sobie jako o największym koszmarze straszącym ludzi. W liście jeszcze padają takie słowa, jak agonia, czy przerażająca rzeczywistość, by gładko przejść do finansów, bo przecież "utrzymanie dziecka z autyzmem może być katastrofalne w skutkach dla rodzica. Może zrujnować rodzinę lub sprowadzić jej poziom socjoekonomiczny poniżej granicy ubóstwa." Fajna wizja, nie?

http://aspergersillustrated.blogspot.com/

A dziś natknęłam się na wydarzenie mające rozpropagować wiedzę o autyzmie, przy okazji będą szkolenia, warsztaty dla rodziców. Atrakcje dla mieszkańców stolicy, zabawy dla dzieci. Fajne wydarzenie dla całej rodziny, można się wybrać przy okazji weekendu. A samo szkolenie dla osób zainteresowanych, jak reklamowane? Ano tak:



Dziecko skazane na autyzm. Więzienie. Klatka. Dożywocie. Szaro-buro-ponuro. Brak nadziei. Takie mam skojarzenia, nie wiem jak Wy, może jestem wyjątkiem? A samo zdjęcie tego chłopca na tle policyjnej ściany w izbie zatrzymań rodem z amerykańskich filmów, wykorzystano w wielu innych wydarzeniach i kampaniach dotykających sfery zaburzeń autystycznych. Żeby nie piętnować tylko tych organizatorów. Sama idea fajna i popieram, ale dlaczego to zdjęcie? Bo nośne, medialne i chwytające za serce? Chcę zwrócić uwagę na ogólny trend, jaki trafia do ogółu. Autyzm to zło, to przekleństwo. Diagnoza zabiera dziecko. A co się robi z przekleństwem, klątwami i agresją w stosunku naszego dziecka? Walczy, z całych sił. Więc rodzice walczą z autyzmem, wszelkimi dostępnymi środkami, medycznymi, terapeutycznymi, szamańskimi, ustawieniami, ziołami, medytacjami... Nie zważają na skutki uboczne, gubią gdzieś w tym wszystkim własne dziecko, z piedestału spada dbanie przede wszystkim o jego dobro i szczęście, a pojawia się cel nadrzędny, pokonanie autyzmu. Nieważne jak...

Zdjęcie promujące studia podyplomowe na jednej z uczelni dot. zaburzeń ze spektrum
A autyzm to część dziecka, tak jak naszą cechą jest prawo- lub leworęczność. Wiecie, że kiedyś leworęczność była piętnowana? Karano za nią. Jeszcze w XX w. bandażowano palce dzieciom, przywiązywane lewą rączkę do krzesła, czy mocowano sztućce do prawej dłoni. W średniowieczu osoby leworęczne były posądzane o konszachty z diabłem, w Japonii z tego powodu można było dostać rozwód, a w III Rzeszy łączono ją z homoseksualizmem. Do dzisiaj przetrwały w mowie wyrażenia piętnujące i stygmatyzujące lewą stronę. "Wstać lewą nogą", "lewy produkt", "mańkut".

Zaakceptować odmienność. Wspierać, uczyć, ale przede wszystkim postarać się zrozumieć, zanim zaingerujemy. Nie odtrącać. Dać szansę sobie i dziecku. Mam cichą nadzieję, że z autyzmem będzie kiedyś tak, jak z leworęcznością. Dzieci przestaną być postrzegane jako te gorsze, do naprawienia.

2 komentarze:

  1. Zgadzam się z każdym twym słowem . Do wielkiego wnerwa doprowadza mnie jak ktoś mi mówi ze mu przykro ze młody ma autyzm . ?????? Dlaczego ? Chyba coś przegapiłam ;) . Moje dziecię wiecznie uśmiechnięte i ani za szybą , ani w bańce, ani skazane. Wspieramy , uczymy naszego malca nie leczymy, nie pozbywamy się autyzmu . Autyzm jest częścią naszego dziecka , ani lepszego ani gorszego od innych dzieci ale dla nad idealnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego powinno pisać się o tej normalnej stronie autyzmu, jak najczęściej.

      Usuń