czwartek, 1 grudnia 2016

Jaki prezent dla dziecka ze spektrum?


Święta coraz bliżej, a wraz z nimi gorączkowe poszukiwania prezentów. Choć pytania o prezent dla dzieci ze spektrum przewijają się cały czas. Zastanawiający się rodzice, dziadkowie, bliscy i znajomi - co zainteresuje "takie" dziecko, czym się będzie bawiło, co wspomoże jego rozwój...


No właśnie, jaki jest ten idealny prezent? Najczęściej można usłyszeć, że dla dziecka ze spektrum powinien być edukacyjny, rozwijający, terapeutyczny. Tylko pytanie, czy to ma być prezent dla rodziców, terapeutów, nauczycieli, czy dla dziecka? Najpierw postawmy sobie pytanie - jaka jest cecha idealnego prezentu? Ma sprawiać radość. A komu? Obdarowanemu! Czyli to ma być prezent dla dziecka, a nie dla otoczenia.

Kolejna rzecz, o której zapominamy, to to, że szukamy czegoś dla dziecka, owszem z zaburzeniami ze spektrum autyzmu, ale wciąż przede wszystkim Dziecka! Nie szukamy prezentu dla autyzmu, tylko dla tego konkretnego chłopca/dziewczynki. A ile dzieci tyle zainteresowań, upodobań i marzeń. To co często powtarzam - autyzm to jest cecha, jedna z wielu. Równie dobrze można się zapytać - "Jaki prezent dla blondyna? A jaki dla brunetki? Jaki dla osoby leworęcznej? A jaki dla osoby na wózku?".

Pomyślmy więc co sprawia radość dziecku, przy czym lubi spędzać czas. Nie skupiajmy się tylko na prezentach typowych, zabawkach, czy książeczkach. Może dziecko uwielbia naklejki? To sprawmy mu ogromny zestaw naklejek. Uwielbia latarki? To może jakaś fajna latarka, z kilka funkcjami i zestawem baterii, czy też akumulatorków do niej. Nie myślmy, że ma już 10 wozów strażackich to po co mu 11. Jeżeli uwielbia te wozy strażackie to sprawmy jeszcze jeden, może z zestawu lego do wspólnego złożenia, może plastikowy z zestawem narzędzi do skręcenia przez dziecko, może drewniany do posiadanej kolekcji torów? Pasjonuje się pociągami? To może w ramach prezentu kupmy bilet do muzeum kolejnictwa, albo podarujmy wydanie albumowe o historii pociągów? Możliwości jest naprawdę wiele, nie ograniczajmy się tylko do walorów terapeutycznych. I wyobraźmy sobie, czy gdybyśmy my w wieku szkolnym mieli problem z np. matematyką, to czy ucieszyłyby nas znalezione pod choinką tablice matematyczne? A zwykłe zabawki też mają nieograniczone możliwości edukacyjno-terapeutyczne, tylko od naszej wyobraźni zależy, jak je wykorzystamy. Niekoniecznie zaraz musimy kupować materiały do metody krakowskiej ;).

Nasze wybory, częściowo już testowane na Synu Idealnym ;)

Poniżej przedstawiam część tego, co Syn Idealny znajdzie pod choinką, może kogoś natchnie, czy zainspiruje :).


1. Domek drewniany, akurat mamy z Lidla, ale według mnie sama idea bardzo fajna, rewelacyjnie umożliwiająca rozwój wyobraźni, odgrywanie scenek, wcielanie się w różne role.

2. Klocki lego, jakiekolwiek, tu akurat zestaw, który pozwala uwolnić całe pokłady kreatywności, zarówno dziecka, jak i rodzica. U nas ostatnio hitem było budowanie płaszczek (tak, tych morskich stworzeń :) ).

3. Domino - nieco zapomniana gra, a rewelacyjnie w prosty i przystępny sposób pozwala uczyć się naprzemienności, dostosowania do zasad gry, a same rozgrywki proste i szybkie. Przy okazji można ćwiczyć liczenie oraz spostrzegawczość.

4. Książki to nasza miłość i nigdy ich za wiele, u nas póki, co czeka "W moim sercu. Księga uczuć", ale prawdopodobnie lista zostanie poszerzona :).

5. Model szkieletu człowieka. Syn ostatnio zainteresował się anatomią, więc dostanie 56 cm model szkieletu wraz z organami wewnętrznymi, a ja może trochę odetchnę do tłumaczenia, gdzie jest przełyk, płuca, czy serce, i jak wygląda wątroba :). Ten konkretny zamawiałam z Toys4us.

6. Jak jest domek, to będą potrzebne mebelki :). Choć znając życie domek będzie też garażem, szpitalem i lotniskiem, a takiego wyposażenia Lidl już nie oferował, tak więc pozostaną nasze rodzicielskie (kiepskie) zdolności manualne.

7. Tory drewniane, tych u nas nigdy za dużo, wiele możliwości łączenia, budowy i planowania kolejnych wypadków drogowo-kolejowych.

Dajcie znać, czy takie listy mają sens bytu, czy jesteście nimi zainteresowani i czy w przyszłości tworzyć zestawienia zabawek, inspiracji, czy może jest tego już tyle w sieci, że nie ma sensu?

I na zakończenie nie dajmy się zwariować, dzieci potrafią się cieszyć z najmniejszych rzeczy. Dziewczynka, lat 3, dostaje zwykły spinacz biurowy, jej reakcja wzrusza :).


7 komentarzy:

  1. Twój wpis spadł mi jak gwizdka z nieba. Mojemu chrześniakowi z autyzmem zastanawiałam się już dłuuugi czas, co mu kupić pod choinkę? Podpytałam siostrę i dostałam wskazówkę, bo chrześniak uwielbia Pociągi a w szczególności Tomka. Więc zakupiłam mu książkę - wielka księga bajek o Tomku. Ale chciałabym jeszcze mu coś dokupić. Tory ma już, różne i podobno jeszcze ma dostać inne, pociągi też ma, więc myślałam nad czymś innym - no i wymyśliłam, ze może takie dziecięce domino właśnie mu dołożę do prezentu. Pomysł z wozem strażackim też jest super, o tyle, że widziałam taki wóz z puszczającymi bańkami mydlanymi - a on uwielbia bańki mydlane. No! I już postanowione :) Pozdrawiam :) A przy okazji życzę udanych Mikołajek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo się cieszę :). I życzę potopu uśmiechu w podziękowaniu od chrześniaka :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie zastanawia, dlaczego ludzie mówią, że np. puzzle nie są dobre w takiej sytuacji.. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na temat klasycznych puzzli wspominałam w tekście o centralnej koherencji :)
      http://autyzmidealny.blogspot.com/2016/08/widzisz-drzewa-czy-las-o-centralnej.html
      Zasadniczo chodzi o to, że dzieci mogą nie patrzeć na cały obrazek dopasowując kolejne elementy, tylko "inzynieryjnie" dopasowują kolejne części układanki. Nieco wyolbrzymiając, nie ma dla nich znaczenia czy obrazek układają obrazkiem do góry, czy do dołu. Natomiast fajnie sprawdzają się układanki zrobione z obrazków, cięte nawet nożyczkami, najpierw na dwie części, potem trzy, najpierw poziomo, czy pionowo, następnie zwiększając trudność także ukośnie. Tu już nie można podejść inżynieryjnie, tylko trzeba spojrzeć na całość układanki i wyodrębnić obrazek, ktory układamy, żeby dobrze dopasować fragmenty do siebie :). Co nie znaczy, że jeśli dzieci ze spektrum lubią klasyczne puzzle to mamy im je zabrać ;). Każdą pasję warto rozwijać i każdą można wykorzystać, i np. przed ułożeniem porozmawiać o obrazku, który będziemy układać, żeby zwrócić na niego uwagę dziecka, a na poszczególnych częściach rozpoznawać jego fragmenty przy układaniu - o tu mamy głowę konia, a tu kapelusz dziewczynki, a Ty co na tym widzisz? Itd. :)

      Usuń
    2. Przepraszam za niegramatyczną wypowiedź, ale późna godzina robi swoje :). Mam nadzieję, że mimo tego jest zrozumiała :).

      Usuń
  4. Dokładnie tak jak piszesz - nie ma co skupiać się na zaburzeniach. Dziecko to dziecko i najważniejsze, aby to ono cieszyło się z prezentu! Kupujmy upominki pod jego zainteresowania, a nie pod edukacje czy aktualne potrzeby (jak ja nie lubiłam dostawać w prezencie rajstopek, czapeczek, sukienek itp.).
    A nawiązując do filmiku ze zszywaczem, to odwiedziła mnie ostatnio znajoma z 5-letnim synkiem, młody wypatrzył na stole taki zwykły biurowy klips, zapytał czy będzie mi to jeszcze potrzebne i strasznie się ucieszył, że może go sobie zabrać. Na dwie godziny miałyśmy dziecko z głowy ;)

    OdpowiedzUsuń