piątek, 30 grudnia 2016

LEGO terapia cz.1 - dla terapeutów (choć nie tylko)


Klocki LEGO, obok książek, to moim zdaniem jedna z najlepszych inwestycji w rozwój dziecka. O LEGO terapii, nieco więcej się dowiedziałam z wystąpienia Kate Nixon z National Autistic Society (UK) na konferencji Drogi i Mosty, zorganizowanej w listopadzie 2016 przez fundację Synapsis. Potem już we własnym zakresie zgłębiłam temat.

Największym problemem dzieci ze spektrum autyzmu są trudności w interakcjach społecznych. Różne oddziaływania terapeutyczne, mające na celu modelowanie tych umiejętności, wiąże się z wyizolowanymi warunkami (tyczy się to zarówno zajęć indywidualnych, jak i grupowych), które mają stosunkowo niewielkie przełożenie na zachowania w życiu codziennym, lub co jeszcze gorsze skutkują mechanicznymi i nienaturalnymi próbami odtworzenia ich, bez jakiejkolwiek elastyczności i zrozumienia. Co więcej wiele metod wiąże się z niską motywacją ze strony dzieci do uczestniczenia w terapiach. Mówiąc wprost, dzieci nie rozumieją i nie widzą sensu. Nie dziwię się, jeśli terapie bazują na deficytach i zaburzeniach, zamiast opierać na mocnych stronach dzieci. Gdy tymczasem wiele badań pokazuje największą skuteczność w tych metodach, które umożliwiają pracę na "żywym organizmie", gdy dzieci łączy wspólna pasja i uczą się od swojej grupy rówieśniczej.

Historia powstania LEGO terapii

Twórcą i ojcem LEGO terapii jest dr n. med. Daniel LeGoff, neuropsycholog dziecięcy. I jak to zazwyczaj bywa wszystko zaczęło się od przypadku. Pewnego dnia, dwóch jego pacjentów, 8-letnich chłopców z Zespołem Aspergera, w poczekalni nawiązało żywy, nieinicjowany przez nikogo z zewnątrz, kontakt i rozmowę na temat, akurat tego dnia, przyniesionych przez nich modeli LEGO. Gdzie wcześniej nie wykazali żadnego zainteresowania sobą, w tym wchodzenia w jakikolwiek interakcje, nie wspominając już o spontanicznym prowadzeniu dialogu. Zainicjowano kolejne zajęcia ze współudziałem tej dwójki, polegające na wspólnym budowaniu nowych modeli LEGO. Okazało się to wielkim sukcesem, zaobserwowano pełną współpracę ze stosowaniem społecznych strategii - dzielenia się, naprzemienności, nawiązywaniu kontaktu wzrokowego, stosowania zasad współżycia społecznego, używania zwrotów grzecznościowych oraz imion. A po pewnym czasie tych dwóch chłopców połączyła znajomość wykraczająca poza granice sesji terapeutycznych i niekoncentrująca się tylko na LEGO :).


Dzieci ze spektrum autyzmu wydają się naturalnie ciągnąć do inżynieryjnych zabaw. W salach terapeutycznych wypełnionych różnymi zabawkami (pluszaki, farby, PlayDoh, lalki, planszówki, etc), klocki LEGO prędzej czy później wygrywały.

Do wspomnianych wyżej dwóch chłopców powoli dołączały kolejne dzieci. A sala zajęciowa została wypełniona pocztówkami, gadżetami i zabawkami związanymi z LEGO. Co niezwykłe, dzieci akceptowały nowych członków grupy, którzy dołączali z czasem. Dla większości z dzieci biorących udział w tej terapii to był pierwszy raz, gdy identyfikowali się z grupą rówieśniczą, a naturalnym motywatorem zaczęła być akceptacja społeczna i status związany z umiejętnościami prezentowanymi podczas spotkań. A te nie mogły się rozwijać bez naśladownictwa rówieśników, współpracy z nimi, rozwiązywania problemów i zwykłym byciu pomocnym, czy uczynnym.

Z sugestii rodziców zrodził się pomysł, by do młodszych grup dołączyło także rodzeństwo dzieci ze spektrum. Jak się okazało był to bardzo dobry pomysł, bo typowo rozwijające się dzieci, stały się naturalnym modelem naturalnych, społecznych zachowań. Co więcej, rozumiały sytuację, a problemy rodzeństwa nie były dla nich dziwne, w związku z czym nie piętnowały i nie wartościowały nie zawsze typowych zachowań innych uczestników grupy.

Część umiejętności, problemów i obserwacji było później omawianych na zajęciach indywidualnych, a opracowane strategie i pomysły rozwiązywania konkretnych problemów, potem dzieci z sukcesem stosowały w czasie LEGO terapii.

Co do mnie najbardziej przemawia to fakt, że ta terapia opiera się na naturalnych zainteresowaniach dzieci, nie wymaga dodatkowych wzmocnień, nagród, czy tablic motywacyjnych. Bo dla dzieci zbudowany model, pojazd czy ukończony budynek jest nagrodą i satysfakcją samą w sobie. Owszem można stosować dyplomy, certyfikaty, czy LEGO punkty, ale one nie stają się celem i nagrodą samą w sobie tylko są wyrażeniem pozycji społecznej w tej grupie zajęciowej i to na niej dzieciom zależy, na uznaniu i akceptacji z elementem naturalnej, rówieśniczej rywalizacji w sferze interesującej wszystkich :).

I taka uwaga do rodziców :). Próbowano wprowadzania różnych modyfikacji i udogodnień. M.in. uczestniczenia rodziców jako obserwatorów, co okazało się zupełną klapą. Dzieci zachowywały się zupełnie inaczej z rodzicem w pokoju - aż chciałoby się powiedzieć "skąd my to znamy...? :)". Innym złym pomysłem było ustawienie bufetu z przekąskami w sali zajęć - klocki LEGO wyjątkowo trudno się czyści ;).

Natomiast to co się sprawdziło, z tych istotniejszych zmian:

  1. Uczestnictwo rodzeństwa jako pomocników - po warunkiem, że dobrowolnie! ;) zadeklarowali regularne uczęszczanie.
  2. Wydzielenie wolnego czasu na swobodną zabawę, tak aby sesje nie skupiały się tylko na budowaniu, ale tak że na wcielaniu się w różne role, zabawę figurkami, układanie scenariuszy - czyli to wszystko co wyzwala i kształtuje kreatywność, rozwija komunikacje i spontaniczne interakcje między dziećmi.
  3. Zachęcanie do uczestnictwa również dziewczynek, co miało szczególne znaczenie w starszych wiekowo grupach, aby w okresie dojrzewania dzieci mogły też przerabiać różnice społeczne, komunikacyjne i adaptacyjne uzależnione od płci.
  4. Podejmowanie przez grupę wspólnych decyzji, jeśli ich konsekwencje dotykały wszystkich, czyli planowanych aktywnościach, wybór nowych zestawów LEGO, promocji członków na kolejne szczeble zdobytych umiejętności.
  5. Otwieranie zajęć wstępem, gdy dzieci mogły swobodnie się wypowiadać co u nich "nowego", co się ciekawego wydarzyło od ostatnich zajęć, itd. 

Reguły LEGO terapii

Ideą stojącą za LEGO terapią jest zmotywowanie dzieci do współpracy między sobą, rozwój kompetencji społecznych oraz komunikacyjnych, podczas budowania w parach lub trzyosobowych podgrupach. Główna zasada opiera się na założeniu, że każde dziecko w grupie ma przypisaną mu rolę:

  • "Inżynier/Architekt" - opisuje i tłumaczy instrukcję
  • "Dostawca" - wyszukuje i podaje potrzebne elementy
  • "Budowniczy" - łączy klocki ze sobą
Dzieci pełnią wymienione wyżej role przez z góry określoną jednostkę czasu lub określoną liczbę kroków po czym zamieniają się rolami. Taki podział umożliwia naukę i ćwiczenie w praktyce wspólnej uwagi, naprzemienności i zamiany rolami, dzielenia się, wspólnego rozwiązywania problemów, słuchania się wzajemnie oraz szeroko rozumianej komunikacji. Grupa teoretycznie powinna składać się z trójki dzieci i osoby dorosłej, która koordynuje i nadzoruje współpracę. Jeżeli jednak dzieci jest mniej można pominąć rolę "Inżyniera" (jej funkcję przejmuje "Dostawca") lub w tę rolę wciela się dorosły.

Nie można też zapominać o tym, by dzieci ustaliły jeden wspólny i zrozumiały dla wszystkich kod nazywania poszczególnych klocków. Wybiegając do drugiej części wpisu napomknę tylko, że nie musi być logiczny, ja z synem komunikuje się na zasadzie, szukam takiego małego, czerwonego pypcia, płaskiego z jednej strony lub teraz jest potrzebny wąski zielony na cztery i oboje wiemy o co nam chodzi, a jak nie wiemy to pokazujemy :). Ważne jest wzajemne zrozumienie, a nie poprawność formy.

Inną możliwością zastosowania LEGO terapii jest Freestyle. w którym dzieci same planują, projektują i tworzą jakiś model, np. krzesło, drzewo czy rakietę kosmiczną :). To już są niezbędne wyżej rozwinięte umiejętności, głównie społeczne, bo wymaga uznawania kompromisów, pewnej dozy elastyczności, jasnego wyrażania swoich pomysłów, tak aby inni mogli zrozumieć, czy brania pod rozwagę czyjejś perspektywy i pomysłów.


Dzieci powinny zaczynać pracować od prostych modeli, które mogą zostać ukończone, przy ich umiejętnościach, w czasie jednej sesji (zakłada się czas od 60-90 min). Gdy nabędą już pewnej wprawy i rozwiną swoje umiejętności, można przejść do budowy modeli wymagających większą ilość czasu, np. paru spotkań.

Podczas LEGO terapii dzieci są proszone o przestrzeganie kilku spisanych i powieszonych w widocznym miejscu zasad klubu, a także aby same zwracały uwagę innym dzieciom w tym zakresie, np.:
  1. Buduj modele wspólnie z innymi!
  2. Jeśli coś zepsujesz musisz to naprawić, lub poprosić kogoś o pomoc w naprawie.
  3. Jeśli ktoś czegoś używa, nie zabieraj tego, tylko poproś.
  4. Używaj normalnego głosu - nie krzycz.
  5. Trzymaj ręce i nogi blisko siebie.
  6. Używaj grzecznych słów.
  7. Sprzątaj i odkładaj rzeczy na miejsce.
  8. Nie opowiadaj historii, jeśli nikt nie słucha.
  9. Nie wkładaj klocków LEGO do buzi.
Co ważne warto te zasady wspólnie ustalić i spisać razem z dziećmi, aby one poczuły się zaangażowane w tworzenie zasad, a nie tylko podmiotem, od którego się wymaga, po raz kolejny, dostosowania się do z góry narzuconych obowiązków i reguł. A w trakcie trwania zajęć modyfikować je na bieżąco.

W tak rozumianej LEGO terapii, rolą terapeuty nie jest wskazywanie, czy rozwiązywanie konkretnych problemów społecznych dzieci tylko ewentualne delikatne naświetlenie problemu oraz pomoc dziecku w samodzielnym znalezieniu jego rozwiązania, np.:

- Piotrek nie słucha, co do niego mówię...
- Jak się z tym czujesz?
- Wkurzony!
- Ok, rozumiem, a co możesz zrobić, żeby Piotrek zwrócił na Ciebie uwagę?
- Zawołać go po imieniu...?
- Super pomysł! Spróbuj i zobaczymy, czy to pomoże.

W toku terapii dzieci mogą nabywać kolejne umiejętności, jak np. LEGO Pomocnicy (segregują klocki kolorami i odszukują potrzebne elementy), LEGO Budowniczy (potrafią zbudować model w grupie, a z pomocą dorosłego zaprojektować własny model), LEGO Twórca (potrafią budować modele w grupach, a w parach samodzielnie zaprojektować i wykonać własny model). Każdy z tych stopni można nagradzać certyfikatami, czy dyplomami. I na pewno można te stopnie modyfikować i uatrakcyjniać w zależności od umiejętności oraz stopnia zaawansowania grupy.

LEGO terapia w publikacjach naukowych

Takie grupy i sesje mogą być prowadzone dla najróżniejszych grup wiekowych i o różnym poziomie funkcjonowania. Publikacje naukowe donoszą o osobach, które z satysfakcją od 7 lat uczestniczą w takich sesjach, a budowle osiągnęły już poziom kodowania komputerowego :). A z terapeutycznego (i rodzicielskiego) punktu widzenia najważniejszy jest fakt, że już po 12 i 24 tygodniach takich sesji zaobserwowano znaczący wzrost umiejętności społecznych. Ale co najważniejsze postępy również są obserwowane nie tylko w wyizolowanych warunkach pracy terapeutycznej, ale również spontanicznych interakcjach szkolnych i codziennych, które ze swej natury nie są usystematyzowane i w niewielkim stopniu poddają się kontroli.

Kolejna rzecz, którą można znaleźć w badaniach, to efektywność LEGO terapii w nabywaniu umiejętności społecznych nie jest uzależniona od wieku uczestników, rodzaju diagnozy (Zespół Aspergera, wysokofunkcjonujący autyzm, autyzm dziecięcy, całościowe zaburzenia rozwoju, itd.) i niewielka jest jej współzależność z poziomem IQ. Jest to niezwykle istotne i budujące doniesienie, gdy mamy do czynienia z dziećmi, u których diagnoza i tym samym terapia rozpoczęła się później (problem znany wielu z nas).

I ostatnia moja uwaga, do wyników badań naukowych nad tą metodą - dzieci z lepszymi kompetencjami komunikacyjnymi osiągały lepsze rezultaty w wyniku tej terapii, niż dzieci z deficytami i znacznymi zaburzeniami w komunikacji. ALE również te dzieci odnotowywały znaczący wzrost w odniesieniu do umiejętności społecznych, rozwijaniu własnych umiejętności językowych w porównaniu do grup kontrolnych (u których nie była stosowana LEGO terapia). Tyle, że ten rozwój był nieco wolniejszy niż u dzieci lepiej funkcjonujących. Co nie znaczy, że nie osiągną też tego samego poziomu, sugeruje to jedynie, że może zająć to im więcej godzin i więcej pracy :).

Końcowe uwagi

W trakcie wystąpienia na konferencji Kate Nixon podkreśliła, by każdy ukończony i zbudowany model rozbierać. Osobiście z tym się nie do końca zgadzam, ale o tym więcej wspomnę w kolejnej części poświęconej zmodyfikowanej LEGO terapii stosowanej przeze mnie w domu, całkowicie autorsko i intuicyjnie ;).

A na zakończenie tej części proponuję zapoznanie się z filmikiem, jak NIE należy prowadzić LEGO terapii. Zero kreatywności, spontaniczności i radości. Wieje nudą... :)


Bibliografia:
  1. LeGoff DB, Sherman M: Long-term outcome of social skills intervention based on interactive LEGO® play. Autism 2006;10:1-31.
  2. LeGoff DB: Use of LEGO® as a therapeutic medium for improving social competence. Journal of Autism and Developmental Disabilities 2004;34:557-571. 
  3. Owens G, Granader Y, Humphrey A, Baron-Cohen S: LEGO® therapy and the social use of language programme: an evaluation of two social skills interventions for children with high functioning autism and Asperger Syndrome. Journal of Autism and Developmental Disorders 2008;38:1944-57. Epub 2008 Jun 20  


P.S.
Na FB powstała grupa skupiająca osoby, którym bliskie są myśli prezentowane na stronach tego bloga. Zapraszam do zajrzenia. A może i pozostania z nami na dłużej :).

Rodzicielstwo Bardziej: https://www.facebook.com/groups/211519862589537/

6 komentarzy:

  1. Strasznie kiepski pomysł na terapie. Dziecko buduje samo i tyle. Społecznie lezy i kwiczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze LEGO terapia nie zastąpi wszystkiego :). Po drugie, np. nie wszystkie dzieci będą zafascynowane klockami, na tyle by je to motywowało. Po trzecie w artykule nie jest napisane, że:

      dziecko+lego=rozwój umiejętności społecznych i komunikacyjnych

      Tylko, że dziecko zainteresowane klockami w grupie, pracując z innymi, przy ukierunkowanym działaniu przez dorosłego/terapeutę/nauczyciela i pewnych spełnionych warunkach rozwinie kompetencje społeczne :).

      Usuń
    2. cala idea terapi polega na tym aby przydzielic dziecku ktoras z rol, dziecko wciela sie w architekta, budowlanca lub dostawce - ma za zadanie uczyc dziecka co to znaczy " twoja kolej" - czyli dzielenie sie z innymi, oraz ze jak ktos inny mowi to trzeba sluchac i nie mozna przerywac czyli cala mase spolecznych zachowan - jest stosowana glownie w pracy z dziecmi z klopotami z koncentracja, zachowaniem, mowieniem oraz autystycznymi ale to tez zalezy od stopnia autyzmu.

      Usuń
  2. Witam...wspaniały pomysł-metoda...bardzo dziękuję za wartościowe informacje...ja klocki lego zastosowałam w klasie i integracja załatwiona�� dzieci przez swobodną zabawę w grupie klockami w naturalny sposób integrowały się..bez kłótni...krzyku...Tak na początku wprowadziłam zasady....efekty rewelacyjne...teraz spróbuje włączyć Lego do terapii w gabinecie...czekam na obiecany materiał..życzę pomyślności, cierpliwości i wytrwałości oraz wszystkiego najlepszego w Nowym roku KALINA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ciepłe słowa i oczywiście życzenia :).

      Mam nadzieję, że w tym tygodniu uda mi się przygotować drugą część, choć życie dość mocno ostatnio mnie angażuje, jeżeli nie w tym, to na pewno w kolejnym się ukaże :).

      Usuń
  3. Raczej zastosowałbym postacie lego do modelowania sytuacji. W ten sposób zatrzymałbym zainteresowanie. Potem wykorzystałbym postacie do odtwarzania ról w ukierunkowanej na umiejętności fabule. W ten sposób atrakcyjnie uzyskałbym powtórzenia z modelowanej sytuacji. Bo nie ma to jak małe postacie:-)

    OdpowiedzUsuń