piątek, 9 grudnia 2016

Uwaga! Konkurs - Autyzm zaskakuje, pozytywnie!


Kiedy jest najlepszy czas na pierwszy konkurs, jak nie piękny okres przedświąteczny. Dla mnie święta to chwila kiedy możemy się zatrzymać na moment i pomyśleć o innych, ale i o sobie. To magia dzielenia się tym, co dobre - wiedzą, czasem i uśmiechem.


W związku z tym pomyślałam, że teraz jest najlepszy moment na konkurs, w którym do wygrania będą - jakże by inaczej - książki. Mam nadzieję, że mój wybór nagród pozwoli wywołać uśmiech na twarzy najmłodszych, a Wam lepiej zrozumieć własne dzieci.

Zasady są proste, wystarczy odpowiedzieć na pytanie konkursowe, w komentarzu tutaj pod tym postem lub na Facebook'u, które brzmi:

"Twoje największe pozytywne zaskoczenie po poznaniu osoby lub dziecka ze spektrum autyzmu?"

Pytanie jest skierowane do wszystkich, które poznały lub mają w swoim otoczeniu osobę ze spektrum autyzmu. Niezależnie od wieku tej osoby, niezależnie od jej diagnozy (nieważne, czy to Zespół Aspergera, autyzm dziecięcy, czy, np. całościowe zaburzenie rozwoju), niezależnie od tego czy jesteście rodzicem, nauczycielem, terapeutą, znajomym, sąsiadem. Chodzi mi o to, żebyście się zastanowili przez moment, co Was zaskoczyło pozytywnie, jaki mit upadł, co ta znajomość zweryfikowała w Waszym przekonaniu, co wywołało Wasz uśmiech. Możecie odpowiedzieć krótko lub opisać jakąś sytuację. Możecie podejść z humorem do tego pytania lub na poważnie. Nie ma poprawnej odpowiedzi, wszystkie odpowiadające na pytanie będą dobre. A ja subiektywnie wybiorę to co mnie najbardziej poruszy, ucieszy lub rozśmieszy, i trzy najciekawsze wypowiedzi nagrodzę książkami. Jakimi? Już pokazuję:

1 miejsce




"Self Reg", Stuart Shanker - świeżynka wydawnicza, która ukazała się tej jesieni. Nie recenzowałam jej jeszcze, ale jest bezdyskusyjnie warta przeczytania. Nie jest to pozycja poruszająca tematykę związaną z autyzmem, ale porusza coś bardzo mi bliskiego - emocje dzieci. Z recenzji napisanej przez Annę Trawkę (blog nebule.pl) dla portalu Dziecisawazne.pl:
"Self-Reg próbuje pomóc rodzicom rozpoznać, co się dzieje z ich dzieckiem, kiedy krzyczy i płacze. Uczy trafnie rozpoznać stresory i skutecznie je eliminować. Autor w przystępny sposób przekazuje nam swoją wieloletnią wiedzę popartą licznymi badaniami z zakresu biologii i psychologii człowieka. Pomaga zrozumieć funkcjonowanie ludzkich zmysłów i spojrzeć na nie z innej strony. (...)
Na przykład dlaczego w sytuacji nagłego silnego stresu nasze dziecko wydaje się nie słyszeć, co do niego mówimy. Może być to spowodowane kurczeniem się wtedy mięśni w uchu środkowym, co wycisza częstotliwości charakterystyczne dla ludzkiego głosu."
Dlaczego moim zdaniem jest tak ważne poznanie mechanizmów rządzących emocjami dzieci? Bo takie same mechanizmy wpływają na dzieci ze spektrum. Tylko bardziej zintensyfikowane, przy mniejszych możliwościach wyciszenia i samoregulacji. Żebyśmy przestali im stawiać wymagania do realizacji, a spróbowali zrozumieć i wesprzeć. Ale szerzej o biologicznych podstawach zachowania będę pisać jeszcze nie raz, bo biologia mózgu jest piękna, tajemnicza, niezwykła i przerażająco logiczna. Nic nie dzieje się bez przyczyny :).

2 miejsce




"Jestem wściekły! Jak pokonać złość?" oraz "Przestańcie się kłócić! Jak przywrócić zgodę?", Dagmar Geisler. Obie już zrecenzowała, o czym możecie przeczytać tu -> KLIK. Tym razem coś dla naszych pociech, o tym jak radzić sobie z trudnymi emocjami, jak je rozpoznać i co możemy z nimi zrobić oraz o kłótni między naszymi bliskimi.

3 miejsce



"Jestem wściekły! Jak pokonać złość?" Dagmar Geisler, tym razem nie komplet, tylko jedna książeczka. Moim zdaniem ta ważniejsza, bo mam nadzieję, że jednak częściej dotycząca naszych dzieci, niż nasze rodzicielskie kłótnie :).

Najważniejsze informacje:

1. Konkurs  rozpoczyna się 9 grudnia 2016 i trwa do 15 grudnia 2016, do godz. 23.55.
2. Odpowiedzi można zamieszczać w komentarzach pod tym wpisem jak i na facebook'u pod konkursowym postem.
3. Ogłoszenie wyników nastąpi 16 grudnia 2016, do godz. 23.55 i zostaną one opublikowane zarówno w tym poście, jak i podane na FB.
4. Wygrywają 3 osoby :), a nagrody zostaną wysłane w ciągu dwóch dni roboczych, po otrzymaniu adresu do wysyłki (tylko na terenie Polski).
5. Zwycięzców wyłoni jednoosobowe Jury, pod postacią autorki tego bloga oraz fanpage'a :).

-> Regulamin <-

Zapraszam do zabawy, komentowania i poświęcenia chwili pozytywnych myśli zaburzeniom ze spektrum autyzmu w zabieganiu przedświątecznym. Jeżeli polubicie ten post na fanpage'u Autyzm Idealny: https://www.facebook.com/autyzmidealny/ udostępnicie go dalej, czy zaprosicie znajomych do zabawy, to będzie mi miło - ale nie jest to warunek :).

12 komentarzy:

  1. Autyzm byl dla mnie jak odległa galaktyka.Nie wiadomo co to kto to jak to. Przy bliższym poznaniu dotknięciu przytuleniu wszystko pęka i rozsypuje sie mit.Dzieci potrzebują ciepła miłości a przede wszystkim zrozumienia.Żeby zrozumieć trzeba doświadczyć. Doskonała lekcja która otwiera nas dorosłych nie tylko na te wymagające dzieci ale na nas samych. Przez dzieci poznajemy siebie ; wreszcie ukazujemy to co gdzieś głęboko skryte w nas samych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zagadka zadana grupie czterolatków w przedszkolu: "Latem drzewko się zieleni a jesienià pięknie czerwieni" (jarzębina)
    Mój syn na to: To PERUKOWIEC.
    Panie musiały wygooglować to słowo. Mnie poprostu zatkało. ❤
    Wiedza wiedza wiedza.

    OdpowiedzUsuń
  3. Był sobie chłopiec-cichutki taki,wzrok nieobecny jakby w oddali.W główce budował swój świat wspaniały.Chciał być pilotem był pilotem,chciał być doktorem i był doktorem.Był wyjątkowy,jedyny taki mimo oddali.I była mama co tego chłopca całym swym sercem szczerze kochała.Mimo inności ,nieobecności dla niej był szczęściem niepowtarzalnym!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Autyzm - to coś, kiedyś wydawało mi się odległego, coś co jest dla zwykłego człowieka niedostępnym światem, aż do momentu, kiedy zaczęłam pracować z dziećmi ze SA. Pewnego dnia podczas naszych codziennych zajęć od jednego z chłopców usłyszałam - jesteś ok, lubię się z tobą bawić! I teraz już wiem, że pozwolił mi wejść w swój świat, a my razem często się bawimy. A ja gdy tylko udaję płacz - głaszcze mnie i pociesza, wtedy przytula się do mnie i oboje jesteśmy na jednej fali, a zabawa trwa dalej, a przy okazji nauka. Kocham te dzieci !!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja Alicja, córka Przyjaciół. Niezwykła ośmiolatka z zespołem Aspergera. Czym mnie pozytywnie zaskakuje- jej wnikliwe wnioski, które biorą się w mig. Prostolinijność i totalna szczerość. Jej uśmiech gdy bawi się ze swoim psem terapeutą- rocznym labradorem, gdy pęka stres a twarz się uspokaja. Pozytywnym aspektem Aspergera jest dla mnie to, że ta mała istota pokazała mi jak cieszyć się najmniejszymi drobiazgami. I te słowa "ciociu jesteś dla mnie taka ważna i lubię z Tobą rozmawiać" ten uścisk gdy rzuca mi się na szyję gdy do nich przyjeżdźam. Tak cenny bo taki rzadki a gesty takie docenia się bardziej. Dzięki Alicja za to, że Ty pokazałaś mi jak cieszyć się drobiazgami:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Autyzm nie taki straszny . Autyzm choć inny wcale nie taki " obcy "

    OdpowiedzUsuń
  7. Autyzm nie zaskakuje: kiedy okazuje się nagle, że dotyczy twojego dziecka, autyzm szokuje, boli, ściska ci gardło tak mocno, że początkowo nie jesteś w stanie nawet wyć. Potem niespodziewane rozbłyski fałszywej nadziei (że to jednak nie to..): "on tak się do pani tuli, to na pewno nie autyzm!", "to on lubi, żeby mu czytać?? Na pewno to autyzm?..","No jak to, nie ma problemu, żeby iść w nowe miejsce? Pani, to nie jest autyzm!". W końcu przestajesz się bić sama ze sobą żeby przełknąć ten autyzm, bierzesz diagnozę w zęby a dziecko pod pachę i zaczynasz się boksować z tysiącem terapii, które z tego cholernego autyzmu mają go docelowo wyciągnąć. Nie można powiedzieć, że jest kolorowo. Ale nagle okazuje się, że twoja milcząca roślinka ma poczucie humoru (śmieje się w odpowiednich momentach słuchając twoich rozmów i komentarzy). Potem zszokowana odkrywasz, że ten teoretycznie nieobecny w tym świecie kilkulatek potrafi czytać (bez problemu dopasowuje kartonik z napisanym słowem do adekwatnego obrazka). I nagle, kiedy wszyscy już pogodzili się z wygłoszoną beznamiętnie przez panią psychiatrę opinią, że prawdopodobnie nigdy nie będzie mówił (kiedyś znajdę w końcu chwilę, żeby porysować tej małpie samochód!), koleś z dnia na dzień zaczyna sypać pełnymi zdaniami, cytując na chybił trafił wszystko co słyszał przez ostatnich kilka lat!!! I cieszysz się tym tak strasznie, że znowu chce ci się ryczeć, po tych wszystkich latach, kiedy niesamowitym sukcesem było maźnięcie koślawej linii kredką, krótkie spojrzenie ci prosto w oczy, albo samodzielne ściągnięcie skarpetek. Tymczasem on mówi coraz więcej, upaja się powtarzaniem wszystkiego, popada w coraz to nowe obsesje - słowne, tym razem, ale też coraz częściej dobiera sobie cytaty, którymi zabawnie podsumowuje codzienne poczynania całej rodziny. I nagle do ciebie dociera: on faktycznie ma autyzm i tak już zostanie. Co zaskoczyło mnie pozytywnie w autyzmie mojego syna? Że to taki cholernie fajny dzieciak, którego nie da się przecież nie kochać! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój chrześniak ma zdiagnozowany autyzm od roku (ma 3 i pół roku). Mówił ciągle i tylko NIE,NIE, NIE. Po wielu zajęciach na których uczestniczy, powolutku, bardzo powolutku zaczął mówić MAMA, potem pojawiło się TAK. Ja cieszę się z każdego jego małego postępu, z każdej jego nowej umiejętności, aczkolwiek najbardziej zaskoczył mnie, kiedy siostra mi przez telefon powiedziała, że ni z gruszki, ni z pietruszki zaczął mówić ANIA! Tak ja mam na imię :) A jestem jedyną Anią w rodzinie :) Więc tym bardziej chciałam usłyszeć osobiście jak wymawia moje imię - kiedy mi się to udało, czułam ogromną radość i dumę! Niby nic takiego, po prostu wypowiedziane imię, a takie wielkie zaskoczenie - miłe, przemiłe zaskoczenie i radość dorosłego!

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam mojego syna który ma autyzm. To chodząca niewiadoma, nigdy nie wiem co w danej chwili zrobi czy powie.Szczery do bólu ��(co nie wszystkim się może podobać) I choć nie zawsze jest kolorowo to kocham go i córkę nad życie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Patrząc wstecz blisko cztery lata najbardziej zaskoczył mnie moment diagnozy klinicznej, kiedy to poczułam ulgę, że ACH, TO O TO CHODZI, wreszcie rozumiem moje dziecko! A potem, rok po roku, świadomość, że diagnoza to tylko punkt wyjścia, zbiór opisanych cech, ale bynajmniej nie ograniczenie nieograniczonych możliwości rozwoju. Z wielkim wzruszeniem obserwowałam niedawno, jak 11 całkowicie neurotypowych rówieśników z całkowicie neurotypowej klasy z radością i gromko śpiewa mojemu synowi 100 lat na jego siódmych urodzinach. To był moment, którego długo nie zapomnę. A na koniec, ostatnie zaskoczenie: kiedy myślę o moich synach, ostatnim skojarzeniem z nimi jest słowo autyzm, a pierwszym miłość, radość, energia i straszliwy bałagan :)

    OdpowiedzUsuń
  11. "ATAK KLONÓW",tak, takie było moje pierwsze skojarzenie na spotkaniu klubu koleżeńskiego dla dzieci z Zespołem Aspergera-do którego chodzę z synem. Cudowne , poruszające i niesamowite. Podobna mimika, powielanie zachowań, te same niezgrabne ruchy. Tak inne , ale tak idealne. Dla mnie najpiękniejsze.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zawsze wydawało mi się, że dziecko z autyzmem między innymi nie lubi / nie chce być dotykane - przytulane. Największym zaskoczeniem jest dla mnie pewien cudowny chłopiec, którym mam przyjemność zajmować się w przedszkolu, który uwielbia przesiadywać na moich kolanach, kiedy czuje się niepewnie wtulać się, który sam prosi, żeby robić mu "samolot" jak innym dzieciakom. Zaskoczeniem jest dla mnie, że potrafi okazać uczucia, nawet jeśli sam nie jest ich świadom. U autystów najbardziej cenię ich autentyczność.

    OdpowiedzUsuń