piątek, 16 grudnia 2016

Zbiór myśli pozytywnych :) - wyniki konkursu


Konkursowi przyświecał cel - pokazanie autyzmu z tej bardziej uśmiechniętej strony. Bo nic nie jest przesądzone. Autyzm nie definiuje tego, kim kiedyś będzie ten młody człowiek z diagnozą, a zmiany, zmiany na lepsze przychodzą zazwyczaj nieproszone. Nie pukają i nie anonsują się. One się po prostu pewnego dnia zjawiają i rozgaszczają, jakby zawsze tu były. I wszystkim, którzy poświęcają czas dzieciom ze spektrum. Każdemu zaangażowanemu terapeucie, nauczycielowi, czy przyjacielowi rodziny, każdemu rodzicowi, mam nadzieję, że ten zbiór myśli pozytywnych, pozwoli spędzać wspólny czas z jeszcze szerszym uśmiechem i większą wiarą, że to co robią ma sens :).


Wzruszyłam się, roześmiałam, uśmiechnęłam, zapragnęłam przytulić, pogratulować i przytaknąć. A potem się załamałam... Jak ja mam wybrać trzy osoby?! I wiecie co? Bardzo, ale to bardzo za to dziękuję :). Dziękuję wszystkim i każdemu z osobna za udział, poświęcony czas i każdą pozytywną myśl.

Pytanie konkursowe brzmiało:
"Twoje największe pozytywne zaskoczenie po poznaniu osoby lub dziecka ze spektrum autyzmu?"
Zapraszam do lektury wszystkich odpowiedzi. Do uśmiechu, do zastanowienia się, do wzruszenia się. Chusteczki warto mieć pod ręką.

1 miejsce:

"Autyzm był dla mnie jak odległa galaktyka. Nie wiadomo co to, kto to, jak to. Przy bliższym poznaniu, dotknięciu, przytuleniu wszystko pęka i rozsypuje się mit. Dzieci potrzebują ciepła, miłości, a przede wszystkim zrozumienia. Żeby zrozumieć trzeba doświadczyć. Doskonała lekcja, która otwiera nas dorosłych nie tylko na te wymagające dzieci, ale na nas samych. Przez dzieci poznajemy siebie; wreszcie ukazujemy to, co gdzieś głęboko skryte w nas samych."

2 miejsce:

"Autyzm nie zaskakuje: kiedy okazuje się nagle, że dotyczy twojego dziecka, autyzm szokuje, boli, ściska ci gardło tak mocno, że początkowo nie jesteś w stanie nawet wyć. Potem niespodziewane rozbłyski fałszywej nadziei (że to jednak nie to..): "on tak się do Pani tuli, to na pewno nie autyzm!", "to on lubi, żeby mu czytać?? Na pewno to autyzm?..","No jak to, nie ma problemu, żeby iść w nowe miejsce? Pani, to nie jest autyzm!". W końcu przestajesz się bić sama ze sobą, żeby przełknąć ten autyzm, bierzesz diagnozę w zęby, a dziecko pod pachę i zaczynasz się boksować z tysiącem terapii, które z tego cholernego autyzmu mają go docelowo wyciągnąć. Nie można powiedzieć, że jest kolorowo. Ale nagle okazuje się, że twoja milcząca roślinka ma poczucie humoru (śmieje się w odpowiednich momentach słuchając twoich rozmów i komentarzy). Potem zszokowana odkrywasz, że ten teoretycznie nieobecny w tym świecie kilkulatek potrafi czytać (bez problemu dopasowuje kartonik z napisanym słowem do adekwatnego obrazka). I nagle, kiedy wszyscy już pogodzili się z wygłoszoną beznamiętnie przez panią psychiatrę opinią, że prawdopodobnie nigdy nie będzie mówił (kiedyś znajdę w końcu chwilę, żeby porysować tej małpie samochód!), koleś z dnia na dzień zaczyna sypać pełnymi zdaniami, cytując na chybił trafił wszystko, co słyszał przez ostatnich kilka lat!!! I cieszysz się tym tak strasznie, że znowu chce ci się ryczeć, po tych wszystkich latach, kiedy niesamowitym sukcesem było maźnięcie koślawej linii kredką, krótkie spojrzenie ci prosto w oczy, albo samodzielne ściągnięcie skarpetek. Tymczasem on mówi coraz więcej, upaja się powtarzaniem wszystkiego, popada w coraz to nowe obsesje - słowne, tym razem, ale też coraz częściej dobiera sobie cytaty, którymi zabawnie podsumowuje codzienne poczynania całej rodziny. I nagle do ciebie dociera: on faktycznie ma autyzm i tak już zostanie. Co zaskoczyło mnie pozytywnie w autyzmie mojego syna? Że to taki cholernie fajny dzieciak, którego nie da się przecież nie kochać! :)."

3 miejsce:

"Kiedyś mój synuś bardzo się na mnie zdenerwował (nie pamiętam, jaka to dokładnie była sytuacja). Rozmawiamy często o takich emocjach, wyjaśniamy, dyskutujemy... dlatego zapytałam:
- Synku jesteś smutny? Jest Ci źle?
- Tak - odpowiedział - WŁAŚNIE ZEZŁOŚCIŁAŚ MOJĄ MIŁOŚĆ!"

Nagroda specjalna - nieplanowana, ale ta wypowiedź tak mnie poruszyła, że nie mogłam przejść koło niej obojętnie. Bardzo proszę Autorkę o kontakt, znajdzie się jeszcze drobny upominek:

"Mój syn (12 lat autyzm atypowy, upośledzenie w stopniu umiarkowanym, afazja) zaskoczył mnie jak ratując kolegę z klasy przebiegł przez całą szkołę, żeby znaleźć Panią, która rozumie gesty makatona. Tak bardzo zależało mu, aby jego kolega był bezpieczny. Na szkoleniu dla rodziców w szkole usłyszałam tą historię. Nauczyciele stwierdzili, że to najbardziej piękny autyzm, z jakim mieli do czynienia. Jestem z niego bardzo dumna. Codziennie pokazuje mi jakim jest wspaniałym człowiekiem."

Wszystkich Autorów wyżej wskazanych odpowiedzi proszę o kontakt do niedzieli (18 grudnia 2016), do północy, albo przez FB: Autyzm Idealny, albo na adres mailowy: autyzmidealny@gmail.com Jeżeli zwycięzca się nie zgłosi ww. terminie to, zgodnie z regulaminem, wskażę kolejną osobą. Bardzo mi zależy, by książki doszły jeszcze przed świętami i ucieszyły - mam nadzieję ;) - tych małych, jak i większych :).

A poniżej zamieszczam wszystkie pozostałe odpowiedzi. Każda szczera, każda prawdziwa, każda piękna, każda przepełniona miłością i bliskością. Sami się przekonajcie, dlaczego ten wybór był tak strasznie trudny:

"Patrząc wstecz blisko cztery lata najbardziej zaskoczył mnie moment diagnozy klinicznej, kiedy to poczułam ulgę, że ACH, TO O TO CHODZI, wreszcie rozumiem moje dziecko! A potem, rok po roku, świadomość, że diagnoza to tylko punkt wyjścia, zbiór opisanych cech, ale bynajmniej nie ograniczenie nieograniczonych możliwości rozwoju. Z wielkim wzruszeniem obserwowałam niedawno, jak 11 całkowicie neurotypowych rówieśników z całkowicie neurotypowej klasy z radością i gromko śpiewa mojemu synowi 100 lat na jego siódmych urodzinach. To był moment, którego długo nie zapomnę. A na koniec, ostatnie zaskoczenie: kiedy myślę o moich synach, ostatnim skojarzeniem z nimi jest słowo autyzm, a pierwszym miłość, radość, energia i straszliwy bałagan :)"

"Zagadka zadana grupie czterolatków w przedszkolu: "Latem drzewko się zieleni, a jesienią pięknie czerwieni" (jarzębina)
Mój syn na to: To PERUKOWIEC.
Panie musiały wygooglować to słowo. Mnie po prostu zatkało.
Wiedza, wiedza, wiedza."

"Mój syn zaskakuje mnie codziennie, ma autyzm atypowy. A ostatnio zaskoczył mnie tym, że mówi do mnie mama, a nie jak to było wcześniej przez osiem lat po imieniu."

 "Moja córka ma autyzm wczesnodziecięcy, ostatnio zaskoczyła mnie tym, że zaczęło wynosić po sobie talerz, gdy zje, czego wcześniej nie robiła. Ma 4 latka."

"Mój synek ma spektrum autyzmu. Zaskoczył mnie tym, że zaczął mówić do mnie, że jestem Wyjątkową Mamusią."

"Był sobie chłopiec - cichutki taki, wzrok nieobecny jakby w oddali.
W główce budował swój świat wspaniały.
Chciał być pilotem, był pilotem. Chciał być doktorem i był doktorem.
Był wyjątkowy, jedyny taki, mimo oddali.
I była mama, co tego chłopca całym swym sercem szczerze kochała.
Mimo inności, nieobecności dla niej był szczęściem niepowtarzalnym!!!"

"Moja Alicja, córka Przyjaciół. Niezwykła ośmiolatka z zespołem Aspergera. Czym mnie pozytywnie zaskakuje - jej wnikliwe wnioski, które biorą się w mig. Prostolinijność i totalna szczerość. Jej uśmiech gdy bawi się ze swoim psem terapeutą - rocznym labradorem, gdy pęka stres, a twarz się uspokaja. Pozytywnym aspektem Aspergera jest dla mnie to, że ta mała istota pokazała mi, jak cieszyć się najmniejszymi drobiazgami. I te słowa "ciociu jesteś dla mnie taka ważna i lubię z Tobą rozmawiać", ten uścisk gdy rzuca mi się na szyję gdy do nich przyjeżdżam. Tak cenny, bo taki rzadki, a gesty takie docenia się bardziej. Dzięki Alicja za to, że Ty pokazałaś mi jak cieszyć się drobiazgami:)"

"Autyzm nie taki straszny. Autyzm choć inny, wcale nie taki " obcy "."

"Mój chrześniak ma zdiagnozowany autyzm od roku (ma 3 i pół roku). Mówił ciągle i tylko NIE,NIE, NIE. Po wielu zajęciach na których uczestniczy, powolutku, bardzo powolutku zaczął mówić MAMA, potem pojawiło się TAK. Ja cieszę się z każdego jego małego postępu, z każdej jego nowej umiejętności, aczkolwiek najbardziej zaskoczył mnie, kiedy siostra mi przez telefon powiedziała, że ni z gruszki, ni z pietruszki zaczął mówić ANIA! Tak ja mam na imię :) A jestem jedyną Anią w rodzinie :) Więc tym bardziej chciałam usłyszeć osobiście jak wymawia moje imię - kiedy mi się to udało, czułam ogromną radość i dumę! Niby nic takiego, po prostu wypowiedziane imię, a takie wielkie zaskoczenie - miłe, przemiłe zaskoczenie i radość dorosłego!"

"Uwielbiam mojego syna, który ma autyzm. To chodząca niewiadoma, nigdy nie wiem co w danej chwili zrobi, czy powie. Szczery do bólu (co nie wszystkim się może podobać). I choć nie zawsze jest kolorowo, to kocham go i córkę nad życie!"

""ATAK KLONÓW", tak, takie było moje pierwsze skojarzenie na spotkaniu klubu koleżeńskiego dla dzieci z Zespołem Aspergera - do którego chodzę z synem. Cudowne, poruszające i niesamowite. Podobna mimika, powielanie zachowań, te same niezgrabne ruchy. Tak inne, ale tak idealne. Dla mnie najpiękniejsze."

"Zawsze wydawało mi się, że dziecko z autyzmem między innymi nie lubi/nie chce być dotykane - przytulane. Największym zaskoczeniem jest dla mnie pewien cudowny chłopiec, którym mam przyjemność zajmować się w przedszkolu, który uwielbia przesiadywać na moich kolanach, kiedy czuje się niepewnie wtulać się, który sam prosi, żeby robić mu "samolot" jak innym dzieciakom. Zaskoczeniem jest dla mnie, że potrafi okazać uczucia, nawet jeśli sam nie jest ich świadom. U autystów najbardziej cenię ich autentyczność."

I taka myśl nieśmiało się błąka - kto tutaj kogo uczy i wychowuje... My nasze dzieci, czy dzieci Nas...




P.S.
Na FB powstała grupa skupiająca osoby, którym bliskie są myśli prezentowane na stronach tego bloga. Zapraszam do zajrzenia. A może i pozostania z nami na dłużej :).

Rodzicielstwo Bardziej: https://www.facebook.com/groups/211519862589537/

2 komentarze: